,,Dziękuję Bogu, że żyjemy” – historia anonimowej dumnej mamy

Pewna anonimowa dumna mama również postanowiła nadesłać do nas swój opis porodu. Opis jest nieco inny i zgodnie z tym o co prosi dumna mama – lepiej nie czytać jeśli samemu czeka się na poród!

Całą ciążę czytałam opisy porodów innych kobiet i obiecywałam sobie, że gdy sama urodzę, to mój też się tu znajdzie. Jednak ostrzegam- ten opis nie jest odpowiedni do czytania dla kogoś, kto nie rodził!
Ciąża była dla mnie zaskoczeniem. Miałam już córkę, zaczynałam pracę, a tu nagle dwie kreski. Ogólnie niezbyt dobrze znosiłam ten stan, ale przez 9 miesięcy nic nadzwyczajnego mi się nie działo. Gdy nadszedł dzień terminu byłam poddenerwowana, bo jeśli nic by się nie wydarzyło przez 2 dni, to miałam się zgłosić do szpitala. Tego bałam się chyba najbardziej, bo pierwszy poród był indukowany. No, ale dzień po terminie, gdy wstałam o 9 rano, zobaczyłam krew na wkładce. Budzę narzeczonego, idę pod prysznic i jedziemy pomału do szpitala.  Na Izbie położna była strasznie niemiła, ale lekarz kazał mnie przyprowadzić na górę na badanie. ,, Krew? Jakby wody… Ale tu jest z 5cm rozwarcia! Zrobimy usg, wypiszemy papiery i na porodówkę”. Waga córki z usg wyszła 3 580g, czyli rodzimy dołem. Na porodówkę weszliśmy z narzeczonym po 12. Badanie… ,,co ile masz skurcze? ” hmmm, ja nie czułam skurczy… Położna ( już bardzo pomocna i miła) śmieje się, że mam szczęście niespotykane. Za godzinę miałam już 8cm rozwarcia. I tu bajka się kończy… Przyszła lekarka i przebiła mi wody. Jej badanie potwornie bolało. Zaczęłam krwawić i skurcze przyszły… Ale jakie! Krzyżowe! Płakałam, modliłam się, krzyczałam na narzeczonego i nic, dalej 8cm. W końcu po 14 pozwolili mi zejść z łóżka. Ale to była ulga! Badanie: ,,szyjka nie chce puścić, pomogę Ci, ale musisz mnie słuchać. Jak będzie skurcz, to przyj! Ale ładnie! Jeszcze raz! Odpocznij chwilę, zaraz Pola będzie z nami, idę po lekarza.”. Ból! Przy pierwszym porodzie parte tak nie bolały. Majaczę coś, każda minuta jest godziną. Wraca. Badanie ,,Rozkładamy łóżko. Nie płacz! Przyj, mocno! Jeszcze! Dasz radę! Jeszcze chwila. Dopchaj ją! Mam głowę! Przyj! Jeszcze! Jeszcze! Nie idzie” . Nagle w sali zebrało się chyba z5 osób. Lekarz naciskał brzuch, drugi mnie nacinał, ja parłam i nagle bum! ,, ale atleta!”. Ryczę i tulę śliskie sine stworzenie.,,Moja malutka! Ale czemu ona nie płacze i jest sina?” . Zabrali ją na pomiary. Lekarz mi gratuluje, ja coś bełkoczę i słyszę najpiękniejszy dźwięk- płacz mojej malutkiej… ,,ale, proszę pani, to jest chłopak”. Nie wierzę. Wszyscy powtarzają, że to nie żart. Słucham pomiarów, bo położna ciągle pyta o wagę ,,4330g, 58 cm, głowa 38cm”. A potem słyszę, że ma złamany bark i ten poród był dla nas obojga zagrożeniem życia. Szycia i łyżeczkowania nie chcę pamiętać. Mały po porodzie dostał zapalenia płuc. Teraz, gdy to piszę, patrzę, jak śpi obok mnie i modlę się, żebyśmy za 3 dni wyszli do domu.

Mamy nadzieję, dumna mamo, że Ty i Twój maluszek jesteście już w domu!
Dużo zdrówka dla Twojego synusia! 

Już niebawem ukażą się kolejne nadesłane przez Was opowieści… Wszystkie znajdziecie w zakładce Opowieści porodowe.

Może i Ty chciałabyś podzielić się z nami relacją z tego najszczęśliwszego dnia swojego życia? Jeśli masz ochotę – KLIKNIJ TUTAJ, ABY WYSŁAĆ SWÓJ OPIS! :-)

A w wolnej chwili zapraszam do galerii naszych pociech – to miejsce, w którym możesz pochwalić się swoim cudem! ♥

Podoba Ci się?

Zobacz komentarze (1):

  1. Czytając przypomina mi się moja historia moja „maleńka Zośka” miała przed porodem robione USG na dwóch różnych aparaturach według których miała ważyć około 3 900 kg, tymczasem przyszło mi rodzic naturalnie dziecko wielkości 4 910 kg i 62 cm długości. U nas na szczęście zakończyło się dobrze, zdrowe dziecko dostałam zaraz po porodzie, o czasie wyszłyśmy ze szpitala. Teraz mała ma prawie 3 latka a ja jestem w ciąży z drugim dzieckiem i strasznie się boję. O ile z pierwszym nie byłam świadoma wielkości dziecka teraz już wiem że zapewne małe nie będzie, a najgorsze jest to że byłam pewna że tym razem po urodzeniu tak dużego dziecka czeka mnie cesarka, jednak lekarka stwierdziła że póki co mam się tak od razu nie nastawiac na cesarskie cięcie, w życiu nie będę ryzykowac własnego zdrowia i zdrowia dziecka dla porodu naturalnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *