Nie mogłam uwierzyc, ze ta chwila juz nadeszła… – opis dumnej mamy Agaty

Dumna mama Agata podzieliła się z nami swoimi porodowymi zmaganiami. Zachęcam do lektury! :-)

Termin miałam na 03. 04. 2015 Ale nic,  następny był na 12. 04. 2015.  Nagla w nocy o 1- wszej z 15/ 16-ty 4 dni po terminie dostalam mocnych i regularnych skurczy.  Wiec wybralalam sie do szpitala w ktorym mialam rodzic,  tam jak powiedziałam że rodze i mam co 5 min skurcze od ponad 1, 5h to kobieta kazała mi poczekać.  Gdy doszło do badania ginekolog stwierdziła,  że nie mam rozwarcia.  I odeslala mnie do domu,  albo do innego szpitala;  bo jak stwierdziła nie było u nich w szpitalu dla mnie miejsca.  Nie wierzyłam,  Ale załamana zawinelam się stamtąd i pojechałam z partnerem do innego szpitala.  Już na wejściu do szpitala lekarka mnie przyjęła i dopiero o 3:00 się zaczęło.  To był dopiero początek,  A ja już chciałam żeby było po wszystkim,  byłam wykończona. Ale dostałam wiadomość,  że nie wiadomo czy dziś urodze;  bo brakuje przy tak mocnych skurczach rozwarcia do porodu.  Partner nie  opuszczał mnie na krok,  cały czas był przy mnie i mnie wspierał.  W końcu o 3:30 położyli mnie na porodówce i połączyli pod KTG skurcze lecialy i zapisywaly się jeden po drugim i każdy dochodzil do 100÷.  Ale ja leżała załamana tyle H,  bo prócz tego nie miałam rozwarcia.  O 6 rano przyszła położna,  zbadala i oznajmila ze nadal brakuje nawet 1cm .  Lerzalam załamana i wykończona całkowicie nie wiedziałam już co ze sobą mam zrobić. Koło godziny 8 położna stwierdziła,  żeby mi podać oxytocyne ponieważ nadal brak postępu rozwarcia porodowego.  Po podaniu oxytocyny skurcze nasilily się tak,  ze się zwijalam z bólu,  nie mogłam tego wytrzymać,  ale zacisnelam zęby i wiedziałam,  ze muszę zrobić to dla Mojego jeszcze nie narodzonego synka,  ktory niebawem ma przyjsc do nas na swiat,  przynajmniej ja calym sercem mialam taka cicha nadzieję. Po kolejnym badaniu okazało się,  ze jest niewielkie rozwarcia na 3cm.  Choć to bardzo niewiele ale ucieszyłam się,  ze po takim czasie w końcu coś ruszyło,  Choć kolejne cm rozwarcia szły bardzo wolno (bo miałam wdrażanie,  ze mijają od tych 3cm do kolejnych wieki) to jednak zblizalismy się coraz bliżej.  Aż tu nagle oznajmilam położonej ze zaczyna sie u mnie porod, zostalam zbadana i okazało się rozwarcie na 7cm i ja zawiedziona,  ze tyle czasu minęło a to jeszcze te aż 3cm dostałam informacje,  żebym zaczęła przeć powoli.  Wszyscy przydogowani skupili się na mnie,  powoli zaczynała wychodzić główką i już wtedy wiedziałam że to będą moje najszczesliwsze godziny.  W końcu po jakichś 15 minutach usłyszałam najpiękniejszy płacz Mojego Synka,  ktory urodził się 16. 04. 2015 o 12:25 3580g i 56 cm wielkiego szczęścia.  Jak dali mi takiej wykończone synka,  to już wtedy nic się dla mnie nie liczyło,  byłam szczęśliwa ze się udało,  ze urodziłam zdrowego synka,  mimo zielonych wód i ze moje maleństwo było owinięte pepowina woklo szyjki wszystko szczęśliwie się skończyło,  choc nie moglam uwierzyc,  ze tak chwila juz nadeszla,  to mimo wszystko az z tego szczęścia się poplakalam.

Agato, bądź dumna z tego, że byłaś taka dzielna. Po prostu pozazdrościć odwagi! :-)
Dużo zdrówka dla synka ♥

Już niebawem ukażą się kolejne nadesłane przez Was opowieści… Wszystkie znajdziecie w zakładce Opowieści porodowe.

Może i Ty chciałabyś podzielić się z nami relacją z tego najszczęśliwszego dnia swojego życia? Jeśli masz ochotę – KLIKNIJ TUTAJ, ABY WYSŁAĆ SWÓJ OPIS! :-)

A w wolnej chwili zapraszam do galerii naszych pociech – to miejsce, w którym możesz pochwalić się swoim cudem! 

 

Podoba Ci się?

Zobacz komentarze (2):

  1. Podziwiam pania moj porod trwal 5godz od skurczy do narodzin córeczki. Ja na porodowke pojechalam po 4dniach lezenia na patologi i mialam 4cm rozwarcia i poród wywolany. A na porodowce po oxy rozwarcie szybko roslo. I moja coreczka miala taka sama wage 3.580kg

  2. Nie rozumiem dlaczego nie zostało wykonane cc jeżeli skurcze były silne Ale nie było rozwarcia i jeszcze tak duże dziecko. Przecież to już narażenie życia i Pani i dziecka. Ale najważniejsze ze wszystko dobrze się skończyło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *