Cesarka- moje piekło które trwa 12 miesięcy… – opis dumnej mamy Elżbiety

Dumna mama Elżbieta nadesłała do nas opis… ku przestrodze. Zachęcam do lektury!

Ten wpis bedzie ku przstrodze… Cesarka- moje piekło ktore trwa 12 miesięcy.
Nigdy nie bedzie miala Pani dzieci, ze wzgledu na choroby jakie posiadam… A tu niespodzianka wymarzone, wysnione dwie kreski. W 5 miesiącu, przeszlam grupę AH1N1 (świńska grypa) 2 tygodnie w szpitalu, na szczęście wszystko dobrze sie skończyło. Dzien przed terminem trafilam do szpitala po wymiotach i z niewiarygodnym bólem glowy. Przeniesiono mnie na porodowke, tachykardia płodu, bardzo sie bałam… Parę godzin z partnerem u boku, podpieta do ktg. Wykonano u mnie cesarskie cięcie po 5 godzinach. I nareszcie jest moj śliczny syneczek z wagą 3750, 57 cm… Przewieziono nas na salę. Nie wiem dlaczego juz po 2 godzinach odczuwalam bol nie do zniesienia. Nic nie pomagalo. Z kazdym dniem bol narastal. Blagalam o pomoc nie moglam wstac, pielegniarki uwazaly ze mam niski prog bolu i zmuszaly do chodzenia na czworaka do toalety. Lekarze wysmiewali mowiac ze jeszcze nigdy nie czułam prawdziwego bolu. Samopoczucie z kazda godzina gorsze, partner plakal razem ze mna z bezsilnosci. Po 5 dniach wyblagalam lekarzy o badanie crp wynik 70. Zabrano mnie na usg, okazuje sie ze mam 15 cm „plynu” pod cięciem. Następnego dnia pani doktor na obchodzie, wyciagnela nozyczki z fartucha i przebila ranę. Ilosc ropy jaka wyplynela naprawdę nie do ogarniecia! Dodam ze robili to w towarzystwie innej mamy z dzidziusiem. Nie raz mowilam ze mam wysoka temperature, mierzono tym smiesznym bezdotykowym termometrem i wynik byl zazwyczaj 36,5… Na dwoch termometracb przywiezionych z domu wynik wskazywal 40 stopni. Przewieziono mnie na izolatkę, bol czesciowo ustal. Od tamtego czasu nikt mi nie pomogl. Ordynator traktowal jak smiecia, obmawiano mnie myśląc ze nie słyszę… 12 miesięcy od cesarki rana nadal otwarta z saczaca sie ropą. Zakazono mnie gronkowcem mrcns oraz paciorkowcem.Tydzien temu skierowano mnie do chirurga. Zastanowcie sie dobrze, jezeli myslicie o cesarce na zyczenie. To byla konieczność, niestety.

Dumna mamo, dziękujemy za Twój opis ku przestrodze. Szkoda tylko, że zostałaś z tym wszystkim sama…
Dużo zdrówka dla Twojego synusia! 

Już niebawem ukażą się kolejne nadesłane przez Was opowieści… Wszystkie znajdziecie w zakładce Opowieści porodowe.

Może i Ty chciałabyś podzielić się z nami relacją z tego najszczęśliwszego dnia swojego życia? Jeśli masz ochotę – KLIKNIJ TUTAJ, ABY WYSŁAĆ SWÓJ OPIS! :-)

A w wolnej chwili zapraszam do galerii naszych pociech – to miejsce, w którym możesz pochwalić się swoim cudem! ♥

Podoba Ci się?

Zobacz komentarze (4):

  1. :* Elu, wierzę że będzie dobrze, że dla Was jeszcze w pełni zaświeci słońce! Tylko nie ustawaj w dobijaniu się do lekarzy, któryś w końcu okaże się człowiekiem i pomoże Ci… :(

  2. Wierzymy ze Twoje przezyciebylo trauma. Ale nie przypisuj swojej historii do wszystkich majacych sie odbyc zabiegow. Mialas niestetypecha trafiajac na placowke gdzie zarazilas sie chorobami. Ja tego pecha nie mialam. Dla mnie bylo wielkim szczesciem slyszac ze zrobia mi cesarke bo porod naturalny fizjologicznie zle przechodzil. Wiedzialam ze dzieki zabiegowi moje dziecko nie umrze. Wspolczuje przezycia.

  3. Witam, współczuję Ci chociaż sama urodziłam dwa razy cesarka i jestem zadowolona chociaż w obu przypadkach było wskazanie do Cc, ponieważ córka była ułożona pośladkowo, a synek ważył 4300 i było zagrożenie pęknięcia macicy. Trzymaj się i pozdrawiam. Zdrówka dla Ciebie i maluszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *